Opisać kompaktowe kombi pod kątem możliwości nowych technologii? To tylko pozornie zadanie z cyklu „Mission Impossible” – nie trzeba być nawet Tomem Cruisem, by temu sprostać.  Wystarczy, że będziemy sprawdzali odpowiednie auto. My przez 10 dni wykonaliśmy ponad 2000 kilometrów Volkswagenem Golfem Variant w wersji GTD

Testowany samochód stanowi połączenie auta dynamicznego z… rodzinnym i ekonomicznym (jeśli chodzi o użytkowanie) zaprzeczając tezie, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Jest właściwie idealny dla osoby lubiącej mało delikatnie obchodzić się z pedałem przyspieszenia, a zarazem mającego żonę i dwójkę dzieci. My jednak bardziej postanowiliśmy poddać sprawdzianowi kilka elementów auta związanych z nowymi technologiami.

Zaawansowany tempomat 

Wizja aut autonomicznych z punktu widzenia technologicznego, jest już blisko. Nowinki dostępne w pojazdach premium coraz szybciej trafiają do budżetowych środków lokomocji (choć akurat ta wersja Golfa, głównie ze względu na sportową charakterystykę, jest super ekskluzywna). Test udowodnił tendencje szybkich zmian w aspekcie unowocześniania pojazdów, a naszym przykładem będzie tempomat. W standardowej wersji daje on możliwość kierowcy utrzymywania stałej prędkości bez korygowania jej za pomocą hamulca i „gazu”Rozwiązanie przydaje się głównie na autostradach i gdy przejeżdżając przez obszary zabudowane na jednopasmówkach, chcemy pozostać przy przepisowych 50 km/hNależy jednak bacznie obserwować otoczenie, bowiem ma ono rację bytu tylko przy braku poprzedzających nas samochodów.

Nie ma tego problemu przy bardziej zaawansowanej, aktywnej formie tempomatu. Pozwala ona także zadać Golfowi (i innym pojazdom, wszak po podobne rozwiązania sięga bardzo wielu producentów) określoną prędkość, na przykład 80 km/h, lecz jeśli pojazd przed nami zwolni, Volkswagen sam zahamuje, nawet do całkowitego zatrzymania. To pozwala przy zmniejszonej koncentracji uniknąć wypadku, zarazem wpływając na znaczny komfort jazdy.

Blisko zawału

Jeśli samochód poprzedzający nas pojedzie szybciej niż wspomniane 80 km/h (lub inną prędkość zadaną Golfowi), auto, za którego sterami się znajdujemy, nie pomknie ponad owe 80 km/h, utrzymując stałą prędkość. Wszystkie te działania możemy obserwować nawet z nogami na głowie, czego jednak przy dziennikarskim niedowierzaniu bym nie sugerował. Aczkolwiek mieliśmy dwa razy sytuację, gdy jadąc z włączonym systemem, inny pojazd „wcisnął się” tuż przed nas i Volkswagen poradził sobie z tym problemem. Także w deszczu wszystko działało. 

Rozwiązanie szczególnie przydaje się w długich trasach. Dodajmy, że można też regulować odległość, do jakiej zbliżamy się względem poprzedzającego nas środka lokomocji. Ta najbliższa może, przy nawet średniej wierze w poprawność działania techniki, przyprawić o palpitację serca z obawy czy faktycznie wyhamujemy.

Przejmij stery, bo…

Żeby było jeszcze lepiej, volkswagenowskie systemy ostrzegały przed niezamierzonym przekroczeniem pasa bez włączania kierunkowskazu, wspierając przy tym w trzymaniu toru jazdyOczywiście potrzebne do tego są dość dobrze wymalowane linie drogowe, ale na szczęście drogowcy na większości ważniejszych dróg dobrze wykonują swoją pracę. W tym momencie wykonałem kolejny, pozornie samobójczy test. Na zakręcie zdjąłem ręce z kierownicy i… Golf sam się prowadził. Bajka. Czyżby idea autonomicznych środków lokomocji miała w tym momencie zostać urealniona?

Niekoniecznie. Nie minęło kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund, a na ekranie komputera pokładowego zobaczyłem napis nakazujący przejąć stery, który zignorowałem. Potem nastąpił sygnał dźwiękowy, a ponieważ dalej byłem niepokorny, po chwili samochód ostrzej zahamował. Zrozumiałem, że to nie żarty, więc zacząłem znów prowadzić auto. Co ciekawe, nawet trzymając ręce na kierownicy, ale w sposób delikatny, system wykrywa prawdopodobny spadek koncentracji/drzemanie kierowcy i także nakłania do pobudki.

Nawigacja w zawieszeniu

To oczywiście nie jedyna elektroniczna zabawka w Golfie. Jedną z moich ulubionych jest bezkluczykowy system otwierania drzwi. Dla roztargnionych osób, niepamiętających często, w której kieszeni są kluczyki – stanowi znakomite rozwiązanie. Szczególnie, jeśli mamy do wykonania kilka rund z bagażami na wakacjach lub ręce są zajęte zakupami. Wiele osób co prawda przestrzega przed hakerami, ale prawda jest taka, że jeśli złodziej chce ukraść auto, to i tak nic mu nie przeszkodzi. 

Nawigacja w testowanym aucie miałaby najwyższą ocenę, bo jeśli już wytyczymy cel, to prowadzi do niego bezbłędnie (wykonano 26 prób), lecz ma tendencje do humorów – kilka razy po prostu nie dało się wprowadzić miejsca przeznaczenia i musieliśmy się ratować smartfonowym Google Maps. Asystent podjazdu wkrótce stanie się prawdopodobnie standardem niemal każdego auta, ja go uwielbiam, bo do wygody się łatwo przyzwyczajam. Z części technologii GTD, które uruchamiają się podczas kolizji i wypadków na szczęście nie mieliśmy do czynienia. 

Auto nie dla każdego

Na koniec jeszcze o samym Golfie GTD Variant. Jak już wspominaliśmy, nadaje się zarówno do sportowej, jak i rodzinnej jazdy. Pakowne, ze świetnym zawieszeniem, komfortowe, rewelacyjne w prowadzeniu. Spalanie na trasie na dystansie pomiarowym 974 km – 5,4 l/100 km. Wynik świetny biorąc pod uwagę dwa litry i 184 KM w dieslu pod maską. 

Czyli prawie ideał. Niestety, dobre rzeczy, a już szczególnie związane z nowymi technologiami dużo kosztują. Cena zakupu testowanej wersji, to bowiem ponad 174 000 zł. Za tyle to kupimy świetnie wyposażonego i większego Passata. Dlatego GTD w kombi niestety nie jest pojazdem dla każdego. Z drugiej strony, niemal tyle samo zapłacimy za ekskluzywne dwa tygodnie na Malediwach…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ