Chmura, cloud, cloud computing, big data, software as a service – hasła, które w ostatnich latach elektryzują poszczególne branże. Dziś niemal każdy biznes przenosi się do chmury, a dostawcy rozwiązań cloudowych zarabiają krocie na upraszczaniu wszelakich procesów biznesowych.

Cloud Computing jednak dość konsekwentnie omijał podmioty korzystające z analiz geoprzestrzennych (GIS). Gdyby zrobić ankietę wśród instytucji administracyjnych, korzystających z rozwiązań GIS, okazałoby się, że w dużej mierze używają jeszcze planów geoprzestrzennych oraz map w formie papierowej. A przypomnijmy, że właśnie rozpoczął się rok 2017. I mimo, że dostawców na rynku jest całkiem sporo, branża analiz geoprzestrzennych nie charakteryzuje się takim urodzajem startupów technologicznych, jak motoryzacja, mHealth czy smart home. Choć pieniądze są tu ogromne. Wystarczy wymienić potencjalnych usługobiorców: banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, operatorzy telekomunikacyjni, producenci samochodów, cała branża retail, firmy farmaceutyczne i pewnie jeszcze długo można wymieniać.

W szranki z największymi graczami staje polski sartup GIS Support, który nie dość, że doskonale sobie radzi, to oferuje rozwiązania, o jakich w branży GIS można tylko pomarzyć. To co największym dostawcom zajmuje miesiące – mowa o nowej funkcjonalności, to specjalistom z GIS Support udaje się w kilkanaście czy kilkadziesiąt dni. Powód? Wszystko projektują sami i nie mają problemu, by zintegrować się z innymi systemami. Jak twierdzi Michał Drożdż, Dyrektor Zarządzający w lubelskiej firmie, „w GIS Support od wielu lat wdrażamy u naszych klientów dedykowane rozwiązania klasy GIS działające w chmurze. Największą korzyścią wynikającą z zastosowania chmury jest bezproblemowy dostęp do danych niezależnie od lokalizacji, pewność co do aktualności posiadanych danych oraz możliwość ich edycji w wiele osób wraz ze śledzeniem historii zmian. Są to korzyści doskonale znane użytkownikom chmur do przechowywania plików, edycji dokumentów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych itp., niestety do tej pory niedostępne dla osób chcących pracować z danymi przestrzennymi”.

Polski pomysł, globalne możliwości

Bazując na wieloletnim doświadczeniu, GIS Support stworzył DIVI – serwis, który pozwala na łatwe tworzenie map, udostępnianie ich współpracownikom i wygodną kooperację – poprzez przeglądarkę czy popularne oprogramowanie desktopowe. Czyli to, co w czasach Internet of Things jest już must have. Jednak ze względu na fakt, że oprogramowanie do obsługi danych przestrzennych uważane jest za trudne i niszowe, z opóźnieniem dobrych kilku lat zaczęło gonić świat IoT. Jednak za sprawą takich młodych firm, jak GIS Support, wcale nie stoi na pozycji przegranej. Michał Drożdż zapytany o to, skąd pomysł na DIVI odpowiada, że zrodził się podczas rozwiązywania problemów biznesowych klientów, którzy wykorzystując coraz nowocześniejsze rozwiązania. „Skoro istnieją dziesiątki aplikacji pozwalających na zorganizowanie telekonferencji z przekazywaniem obrazu, mogę jednocześnie edytować dokument z kolegą, który jest w innym mieście, to dlaczego tak trudno o dobry system do wspólnego zbierania danych przestrzennych w terenie?” – zastanawia się Michał Drożdż. „Zauważyliśmy, że mija czas ogromnych aplikacji kosztujących majątek, a liczy się zwinność i maksymalne dostosowanie do potrzeb klientów” – dodaje.

DIVI dopiero zaczyna rozpychać się na rynku. Jednak zainteresowanie produktem jest duże. Po pierwsze biznes nie znosi próżni i chce czegoś nowego, a po drugie rozwiązanie oferowane przez GIS Support znacznie odbiega od konkurencji pod względem cenowym. „Konkurencja? Nie należy się jej bać, tylko nauczyć się być zawsze o krok przed nią.” – podusmowuje Drożdż i dopowiada, że większym problemem niż konkurencja jest ogólnie niska świadomość rynku, że z GISu można korzystać w chmurze.

DIVI

DIVI to w skrócie zbiór narzędzi do zarządzania, wizualizacji i analizowania danych na mapach. A do tego dostępny jako software as a service w modelu freemium. Co to oznacza? Otóż, że na stronie DIVI.io można założyć darmowe konto, załadować dane, tworzyć mapy, zespoły i cieszyć się z możliwości łatwego udostępniania innym. Proste? Aż tak bardzo, że dziwimy się, dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił.

Zainteresował Cię ten artykuł? W pierwszej kolejności został opublikowany w numerze styczeń/luty 2017 Connected Life Magazine. http://clcg.pl/kup-magazyn

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPołowa firm nie jest w stanie odeprzeć zaawansowanego cyberataku
Następny artykułInteligentny głośnik odpowie na pytania
Niezależny ekspert w branży usług lokalizacyjnych i nawigacyjnych z kilkunastoletnim doświadczeniem. Posiada bogatą wiedzę oraz doskonałą znajomość krajowego i światowego rynku związanego z usługami „connected”, w tym M2M i IoT. Jest pomysłodawcą oraz założycielem portalu lokalizacja.info, magazynu Connected Life, Connected Business Life, organizatorem cyklu konferencji z serii Connected Life Business Events: Navigation Trends, Geomarketing Forum, Telematics Forum, Connected Health czy Connected Insurance. Prowadzi także w działalność doradczą dla firm z sektora M2M/IoT.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ