Według IndustryARC, do 2021 roku wartość globalnego rynku IIoT wyniesie prawie 124 mld dolarów. Mimo, że od kilku lat znajduje się on na liście najważniejszych technologii dla firm produkcyjnych, obecnie jedynie garstka przedsiębiorstw posiada kompleksową strategię wdrożenia go w swoich fabrykach.

Jak twierdzi IndustryARC, najwięcej w IIoT będzie inwestował sektor wytwórczy (wzrost inwestycji o 60 proc. rok do roku). Na kolejnych miejscach plasuje się transport, energetyka i opieka zdrowotna. Jeżeli chodzi o energetykę, to kołem zamachowym we wdrażaniu przemysłowego internetu rzeczy ma być rozwój sieci energetycznych Smart Grid.

Jednak mimo, że branża produkcyjne wyraża się o przemysłowym IoT w samych superlatywach, to szybkość adaptacji tej technologii jest powolna. Według badania przeprowadzonego przez Accenture dla Światowego Forum Ekonomicznego, 73 proc. przedstawicieli kadry zarządzającej na poziomie C jest przekonanych, że Internet Rzeczy w fundamentalny sposób zmieni ich branżę. Niestety tylko 20 proc. z nich posiada przemyślaną strategię wdrożenia go w swojej firmie. Eric Schaffer, starszy dyrektor zarządzający w Accenture jest zdania, że taki stan rzeczy może doprowadzić do sporych problemów w firmach, które z obojętnością spoglądają na cyfrową transformację zachodniej gospodarki. Tymczasem zegar tyka, a czas na wdrożenia nowych technologii ucieka bezpowrotnie.

Przedsiębiorstwa pragnące odnieść sukces w przyszłości, muszą rozpocząć cyfrową podróż, która zmieni ich model organizacyjny nie do poznania. W przeciwnym razie czeka ja katastrofalna utrata udziału w rynku i spadek zyskowności biznesu – twierdzi Schaeffer.

O tym, jakie korzyści płyną z IIoT przeczytać można m.in. w raporcie Smart Manufacturing Report 2017. Wynika z niego, że firmy, które się na wdrożenie tej technologii zdecydowały, zaobserwowały średni wzrost produktywności na poziomie od 7 do nawet 50 procent. Na uwagę zasługują również oszczędności wygenerowane przez przedsiębiorstwa dzięki IIoT. W przypadku kosztów energii zmniejszono je średnio o 5 proc. Koszty bezpośrednie z kolei zmalały nawet o 20 proc. Zmniejszyły się także wydatki na oprzyrządowanie i części zamienne – średnio o 3 proc.

– IIoT to doskonałe narzędzie do uzupełniające rozwiązania dla produkcji, jednak efekty wdrożeń przemysłowego Internetu Rzeczy są uzależnione od poziomu informatyzacji przedsiębiorstw. Wiadomo że systemy ERP to dzisiaj za mało, by skutecznie konkurować. Niezbędne jest wdrożenie takich rozwiązań jak APS czy SFC, kóre mogą zostać uzupełnione sferą IIoT. Dopiero wówczas mamy dostęp do pełnej i bieżącej informacji o stanie produkcji – wyjaśnia Piotr Rojek z DSR, firmy dostarczającej rozwiązania informatyczne dla firm produkcyjnych.

Efekty wdrożenia Internetu Rzeczy dobrze ilustruje przykład Siemensa, który wprowadził cyfrową automatyzację na poziomie 75 proc. Zaowocowało to redukcją wad produkcyjnych do mniej niż 12 na milion produktów. Dzięki inwestycji w nowe technologie Siemens aż 8.5 razy zwiększył wydajność zakładu produkcyjnego, przy minimalnych zmianach w zatrudnieniu. – To doskonały przykład tego, jak wiele można uzyskać z inwestycji w IIoT i oprogramowanie, jeśli tylko podejdzie się do tematu na poważnie i całościowo – mówi Piotr Rojek.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ