Telefon może stać się obowiązkowym wyposażeniem wycieczek po muzeach. I wcale nie chodzi o robienie zdjęć cennym eksponatom.

Zasada jest prosta: im cenniejszy obraz w muzeum, tym większe prawdopodobieństwo, że tuż obok niego turyści znajdą tabliczkę z zakazem robienia zdjęć przy użyciu lampy błyskowej. Czy może się to wkrótce zmienić? Raczej nie. Ale jest szansa, że władze placówek muzealnych zaczną bardziej zachęcać do zwiedzania ekspozycji ze smartfonem w ręku. I nie tylko za sprawą technologii kodów QR, ale także dzięki Light ID.

Nowe rozwiązanie to dzieło inżynierów japońskiego koncernu Panasonic. Europejską premierę miało ono podczas wystawy ISE w Amsterdamie. Miejsce wybrano nieprzypadkowo. To jedno z najważniejszych tegorocznych wydarzeń dla biznesu technik audiowizualnych, automatyki i systemów multimedialnych. Jest tym dla wspomnianych branż, czym są amerykańskie CES w Las Vegas dla przemysłu elektroniki konsumenckiej.

Light ID to technologia dla systemów Digital Signage, w której do przekazu informacji wykorzystano światło. Dane udostępniane są poprzez diody LED, których zadaniem jest emisja światła wysokiej częstotliwości (niewidocznego dla ludzkiego oka). Panasonic twierdzi, że do odbioru informacji wystarczy zwykły smartfon. Póki co jedynym wymogiem jest zainstalowanie i uruchomienie odpowiedniej aplikacji, która odkoduje transmitowane dane. Producent zapewnia, że tyle wystarczy, by wysyłać i odbierać zakodowane treści marketingowe bądź informacyjne. W przypadku muzeum oznacza to komplet kluczowych danych o eksponacie. Ale nie tylko.

Jeden wyświetlacz może dostarczyć masy informacji. Sądzimy, że nowy system znajdzie zastosowanie w wielu obszarach, między innymi w turystyce, umożliwiając osobom przyjezdnym skanowanie informacji w różnych językach, które mogą być pomocne w poruszaniu się po lotnisku, dworcu czy też galerii handlowej. Spodziewamy się także dużego zainteresowania ze strony muzeów, w których Light ID pozwoli na wyświetlanie za pomocą smartfonów lub tabletów szczegółowych informacji o eksponatach oraz komunikatów głosowych – mówi Enrique Robledo, European Marketing Manager w Panasonic.

Spopularyzowanie nowej technologii może oznaczać duże szanse dla tzw. firm trzecich, które zapewnią odpowiednie treści i usługi. W przypadku muzeów jednym z możliwych zastosowań jest wzbogacenie informacji dla zwiedzających. Niewykluczone, że prócz kompendium wiedzy uzyskają także atrakcyjne dodatki, takie jak wirtualny przewodnik z mapą i przebiegiem trasy zoptymalizowanej dla potrzeb danej wycieczki. Czy to oznacza szansę dla firm wyspecjalizowanych w tworzeniu map i nawigacji wewnątrz budynków?

To ciekawe rozwiązanie. Jak zostanie przyjęte – to się okaże. Na ten moment można odnieść wrażenie, że o nawigacji we wnętrzach wciąż się więcej mówi niż działa w jej zakresie, choć zapewne ma ona potencjał – mówi Katarzyna Przybylska z firmy NaviExpert.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ