Mieliśmy już okazję testować niewielki projektor Philipsa. Jednak dopiero trzymając w rękach PPX4010 możemy śmiało stwierdzić, że to prawdziwe „mini”. A co ważne, ten maluch jest w stanie wyświetlać obraz o przekątnej nawet 120 cali.

Warunki idealne dla każdego projektora to całkowite zaciemnienie. Miło, jeśli przy okazji powierzchnia, na której wyświetlany zostaje obraz, jest śnieżnobiała i gładka. Takie okoliczności nie zachodzą często. Na szczęście producenci już jakiś czas temu zauważyli, że projektory wykorzystywane są w najróżniejszych, także nie do końca sprzyjających warunkach. W końcu przedstawiciele handlowi w jakiś (atrakcyjny) sposób muszą zaprezentować klientom swoje produkty, twórcy start-upów wyjaśnić procesy zachodzące w aplikacjach, a menadżerowie klarownie wyłożyć swoim prezesom, ile zarobili w danym kwartale. Propozycją Philipsa dla użytkowników borykających się z brakiem idealnego środowiska do przeprowadzania prelekcji/pokazu są niewielkie projektory z serii PicoPix.

W jej ramach producent oferuje urządzenia z wbudowanymi głośnikami (jak testowany przez nas wcześniej PPX3514) oraz mniejsze wersje pozbawione tej funkcji. Najmniejszym z rodziny jest PPX4350W – typowo przenośny model, z kablem USB w formie zawieszki na nadgarstek. Obsługuje łączność bezprzewodową, łatwo można go połączyć ze smartfonami i tabletami oraz potrafi generować obraz do 60 cali. Urządzenie, które tym razem trafiło do naszej redakcji, to niewiele większy PPX4010, przeznaczony raczej do współpracy z komputerem. Największą zaletą tego „pudełeczka” o wymiarach 68 x 66 x 22 mm i wadze 83 g jest możliwość wyświetlania obrazu o przekątnej do 120 cali.

Maleństwo

Pierwsze wrażenia po zetknięciu się z PicoPix’em można streścić w haśle „wow, jaki on mały”. Słowa, których raczej nie chciałby usłyszeć żaden mężczyzna, w przypadku przenośnego projektora mogą być jedynie pochwałą. W opakowaniu z PPX4010, poza samym urządzeniem, znajdują się jedynie dwa kable: USB->micro USB oraz HDMI->mini HDMI. Pierwszy służy do zasilania, drugi natomiast do komunikacji i przesyłania obrazu. Jak informuje skrócona instrukcja obsługi, miniprojektor może dzięki nim współpracować z komputerami stacjonarnymi oraz przenośnymi. I to w zasadzie tyle, bo do kooperacji z innymi sprzętami wymagane są dodatkowe przewody lub odpowiednie przejściówki. PicoPix można połączyć z urządzeniami Apple (iPad i iPhone), jednak tu niezbędna jest specjalna przystawka, w którą niestety nie zostaliśmy wyposażeni. Mus to mus, wybór padł na laptopa i test przeprowadziliśmy w oparciu o współpracę z tym właśnie sprzętem.

Obsługa to pikuś

Obsługa samego PPX4010 jest banalnie prosta. Urządzenie włącza się po umiejscowieniu kabla zasilającego w porcie USB laptopa, lub jeśli ktoś woli, powerbanku – sprzęt nie posiada wbudowanej baterii. By PicoPix zaczął wyświetlać obraz, należy przesłać go z użyciem złącza HDMI – wystarczy podłączyć przewód do gniazda. Warto jednak pamiętać, by najpierw odpowiednio dostosować rozdzielczość, a także wybrać właściwe urządzenie do odtwarzania dźwięku (tak, by nie był nim projektor bez wbudowanych głośników). Do dalszej konfiguracji pozostają tylko ostrość obrazu, którą steruje się za pośrednictwem pokrętła umieszczonego w prawej górnej części PicoPix’a, a także jasność wyświetlania – regulowaną trzystopniowym przełącznikiem ulokowanym na lewym boku. I to w zasadzie tyle. Projektor działa i nie zdarzało nam się w trakcie testu, aby było inaczej.

Widzę jasność, jasność widzę?

Lampa zastosowana w PicoPix’ie jest w stanie generować jasność 100 lumenów, a jej żywotność producent określa na 30 tys. godzin. Obraz jest dobrze widoczny w zaciemnionym pomieszczeniu, a jego jakość w takich warunkach należy uznać za satysfakcjonującą nawet przy dużych przekątnych (by móc cieszyć się 120 calami, projektor musi być oddalony od ekranu o 5 m).

W trakcie wyświetlania prezentacji za pomocą PPX4010 nie doszukaliśmy się ani zniekształceń, ani utraty ostrości w określonych punktach. Jedynie w momencie prezentowania filmów, np. z portalu YouTube, w górnej części obrazu pojawiał się kilkumilimetrowy, mieniący się feerią barw pasek niebędący częścią obrazu. Napisy z plików tekstowych na obrazach uzyskiwanych dzięki PicoPix, przy odpowiednich warunkach oświetleniowych, są wyraźne i nie męczą wzroku, tak samo dzieje się w przypadku prezentacji, które najczęściej wypełniają duże, czytelne czcionki. Należy pamiętać jednak, że jest to urządzenie przenośne, które nigdy nie uzyska takich parametrów wyświetlania obrazu jak duże projektory.

Problemy pojawiają się, gdy do pomieszczenia, w którym PicoPix jest używany, dociera nawet niewielka dawka światła słonecznego. Skuteczność urządzenia w tym przypadku to maksymalna (w naszej ocenie) przekątna 72 cali i odległość od ściany czy też ekranu wynosząca 2,9 m. By osiągnąć rozdzielczość np. 48 cali, niezbędne jest ustawienie projektora 1,8 m od powierzchni, na której rzucany jest obraz.

Największą wadą PPX4010 jest jednocześnie jego zaleta – niewielka waga. W trakcie korzystania z urządzenia kilkakrotnie przesuwało się ono lub przechylało pod wpływem naprężenia przewodów. Rozwiązaniem w tym przypadku byłby zapewne dodatkowy statyw, który można przymocować do PicoPix’a – u jego spodu znajduje się bowiem gwint pozwalający na montaż akcesorium, którego niestety nie ma w zestawie.

W opakowaniu przenośnego projektora zabrakło także istotnego naszym zdaniem elementu, jakim jest futerał bądź choćby woreczek, do którego można włożyć sprzęt na czas transportu (nikt nie będzie przecież ciągle woził go w kartonowym pudełku). Biorąc pod uwagę to, że Philips PicoPix PPX4010 kosztuje ok. 1300 zł uważamy, że element ten nie byłby dla producenta zbyt kosztownym dodatkiem.

Podsumowanie

PicoPix PPX4010 to rozwiązanie dla osób, które potrzebują w pracy przenośnego projektora. Największą zaletą urządzenia są jego niewielkie rozmiary i niska masa. Zatem jeśli ktoś potrzebuje narzędzia, które będzie mógł wrzucić do torby razem z laptopem, projektor Philipsa może okazać się dobrym rozwiązaniem.

Plusy:
+ niewielkie rozmiary
+ prostota obsługi
+ obsługa łącza HDMI
+ zasilanie przy pomocy kabla micro USB – posiada je większość użytkowników urządzeń mobilnych – poza właścicielami iPhone’ów
+ możliwość dopasowywania jasności obrazu przy pomocy prostego przełącznika

Minusy:
– niska masa własna, przez co urządzenie często przesuwa się pod wpływem naprężenia kabli
– problemy z wyświetlaniem przy nawet niewielkiej ilości światła słonecznego
– brak możliwości podłączenia urządzeń mobilnych (smartfonów, tabletów) bez odpowiednich przejściówek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ