Każde mieszkanie można zmienić w wersję smart. Modernizując np. oświetlenie. Sprawdziliśmy jak to zrobić przy użyciu zestawu żarówek Philips Hue.

Kiedyś szczytem ekstrawagancji w domach była możliwość regulacji natężenia światła. Innymi słowy zmiana jasności, którą dość potocznie nazywano „ściemniaczem”. Kręcąc prymitywną wajchą albo przesuwając suwak można było dostosować oświetlenie do swoich potrzeb. Prawdziwy szczyt techniki i szpan w PRL. I co oczywiste w minionej epoce: trudno dostępny.

Obecnie można jednak wymagać więcej. Znacznie więcej. Najlepiej mieć domowe oświetlenie pod zdalną kontrolą. A to zwykle oznacza niezawodny tandem: smartfon i odpowiednią aplikację. Oba nie zastąpią jednak systemu oświetleniowego. Potrzebne są zatem jeszcze odpowiednie żarówki. Takie jak np. Philips Hue. A to zaś oznacza niemałe wydatki. Nawet ponad 750 zł za trzy żarówki i specjalny mostek, czyli tzw. pakiet startowy.

W teorii wszystko wydaje się proste. Procedura stworzenia smart oświetlenia w domu nie jest skomplikowana.

1. Wykręć zwykłe żarówki. Wkręć nowe żarówki Philips Hue. Mają standardowy gwint więc pasują w miejsce konwencjonalnych. Włącz światło.

2. Podłącz mostek Philips (czyli niepozorne biało pudełko) do domowego routera kablem LAN oraz do zasilania. Poczekaj aż zaświecą się trzy diody na urządzeniu.

3. Pobierz aplikację Philips Smart Hue ze sklepu App Store lub Google Play na swój telefon lub tablet.

4. Uruchom aplikację i postępuj zgodnie ze wskazówkami na ekranie: połączysz się z mostkiem, wyszukasz żarówki i je zsynchronizujesz ze sprzętem.

5. Philips Hue gotowy do pracy. Oświetleniem w domu można wygodnie zdalnie sterować: włączać, wyłączać, zmieniać jasność oraz barwę. Tyle na początek.

Wydaje się łatwe? W praktyce bywa gorzej. Oto dlaczego

1. Samo wykręcanie żarówek to nie problem. Trzeba jednak mieć na uwadze, że jeśli używamy źródeł światła o mało popularnych rozwiązaniach połączeń (np. nietypowy gwint) lub korzystamy z halogenów, to zestaw startowy Philips Hue nam się nie przyda.

2. Podłączanie mostka może się okazać problematyczne w sytuacji, gdy nasz domowy router nie ma żadnych wyjść LAN. A to wbrew pozorom zdarza się coraz częściej. Niektórzy dostawcy internetu udostępniają urządzenia, które zapewniają łączność z siecią tylko poprzez WiFi. I są to nie tylko operatorzy mobilni świadczący usługę internetu domowego, ale także stacjonarni. Chcąc zatem podłączyć system Philips Hue, trzeba liczyć się ze zmianą routera.

To nie koniec problemów. Zdarza się, że mostek ma problem z nawiązaniem połączenia z routerem. Zwykle pomaga odłączenie przewodu LAN od routera i ponowne podłączenie. Metoda „wyjmij wtyczkę i znów włóż wtyczkę” bywa dość skuteczna w razie kłopotów.

3. Z pobraniem aplikacji zwykle nie ma problemów. Jeśli się pojawią, to zazwyczaj leżą po stronie dostawcy internetu lub serwera sklepu.

4. Najczęściej to połączenie smartfona z mostkiem bywa kłopotliwe. Trzeba być cierpliwym i wytrwałym. Skutecznym panaceum jest restart mostka i aplikacji. W ostateczności restart smartfona.

Kłopotliwe bywa także wyszukanie żarówek poprzez aplikację. Oświetlenie musi być bezwzględnie włączone! Jeśli program ich nie odnajduje, to zawsze można wyłączyć i ponownie uruchomić oświetlenie.

Smart oświetlenie w praktyce

Przygotujcie się na to, że przez pierwsze kilka dni użytkowania będziecie się bawić zdalnym wyłączaniem i włączaniem żarówek poprzez aplikację w smartfonie. Nawet dorosły stateczny obywatel poczuje się wówczas jak dziecko. Dodatkową zachętą do zabawy jest możliwość łatwego konfigurowania barwy oświetlenia oraz poziomu jasności. Aplikacja zawiera pakiet podstawowych, zaprogramowanych fabrycznie efektów, które wystarczą na co dzień. Dla tych, którzy oczekują czegoś więcej, jest mnóstwo innych aplikacji w sklepie Google. Te o największych możliwościach zwykle są płatne, więc trzeba przygotować się na dodatkowe wydatki.

Niezwykle przydatną funkcją jest zdalne sterowanie oświetleniem także wtedy, gdy jesteśmy daleko od domu (funkcja dostępna po założeniu konta użytkownika w portalu meethue). Warto z niej skorzystać, gdy wyjeżdżamy na wakacje czy nawet krótki urlop. Możemy wówczas używać najprostszej formy symulacji obecności domowników w domu. Jest jednak istotny warunek: musimy pozostawić w domu włączone przyciski ścienne. W przeciwnym wypadku, gdy zasilanie jest odcięte od żarówki (wyłączyliśmy je ręcznie klawiszem na ścianie), nie możemy nią sterować. Bez prądu ani rusz – cudów nie ma.

Czy warto zmienić domowe oświetlenie na smart?

Tak, ale nie za wszelką cenę. Dopóki koszty wymiany oświetlenia w całym domu będą sięgały tysięcy złotych,  inwestycja nie ma szczególnego sensu. Do tego czasu żarówki takie jak Philips Hue będą zapewne instalowane jedynie w wybranych pomieszczeniach domu. I to zwykle tych, które najlepiej wykorzystać do funkcji symulacji obecności w domu. Nie ulega jednak wątpliwości, że do smart żarówek i podobnych źródeł światła należy przyszłość. A w naszych domach pojawią się szybciej niż moglibyśmy przypuszczać. Choć niekoniecznie po 250 zł za sztukę.

Plusy
+ ogromny wybór aplikacji do sterowania
+ wysoka jakość wykonania
+ szybka reakcja żarówek na zmianę światła i poziomu jasności
+ możliwość symulowania obecności domowników
+ łatwa i szybka konfiguracja
+ podstawowa aplikacja sterująca łatwa w obsłudze
+ bezprzewodowa współpraca mostka z żarówkami niezależna od domowej sieci WiFi

Minusy
– wysoka cena żarówek i pakietu startowego
– brak możliwości pracy mostka poprzez sieć WiFi
– problemy z nawiązaniem połączenia aplikacji z mostkiem Philips Hue
– tendencje do zawieszania aplikacji na testowych smartfonach
– ograniczony wybór różnych standardów gniazd żarówek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ