Ile kosztuje i dlaczego tak drogo? Czy robi ładne zdjęcia? Czy długo „trzyma na baterii”? I jak sprawdza się w samochodzie? HTC One M9 w Connected Life. Testujemy inaczej. Zupełnie inaczej.

To była dobra okazja. W trakcie testu najnowszej Skody Fabii z technologiami Smart Gate i MirrorLink trafił do nas HTC One M9. Co ciekawe, pierwotnie poprosiliśmy o HTC One M8, by sprawdzić w Skodzie jedyny telefon certyfikowany przez grupę VW. Skoro jednak mamy sposobność sprawdzić najnowszy model, to dlaczego nie?

Podobnie jak nowy Samsung Galaxy S6, także HTC One M9 jest obecnie bohaterem w wielu mediach. Trudno się dziwić. Telefon postrzegany jako jeden z „topowych” smartfonów powinien wzbudzać zainteresowanie. W szczególności wszelkiej maści dziennikarzy. Z pewnością będzie to jeden z tych telefonów, które bez wstydu i zażenowania położymy na korporacyjnym stole w trakcie zebrania bardzo ważnych osobistości. Zapewne będzie rodzynkiem na tle rodziny Soprano, czyli produktów z nadgryzionym jabłkiem. Niemniej może stać się przedmiotem powszechnego pożądania. Bo pod względem jakości wykonania to bardzo solidny produkt. Sensowne połączenie metalu i szkła. Nie wiemy jak się zachowa w starciu z betonem, drewnem, asfaltem czy kamieniem. Nie wspominając o wodzie. Nikomu jednak nie życzymy, by się przekonał na własnej skórze.

Oczywista oczywistość dla miłośnika elektroniki: HTC One M9 to smartfon z Androidem. I to Androidem 5.0. Dla statystycznego Kowalskiego oznacza to mnóstwo aplikacji do pobrania ze sklepu. Na ile okażą się użyteczne, to już osobna sprawa. Niemniej wybierając nowy telefon trzeba przygotować się na jedno: początkowo może często informować o potrzebie aktualizacji. A tego zazwyczaj laik nie lubi. W czasie pierwszego tygodnia pojawiło się sporo usprawnień, co oznacza jedno: by je zastosować, telefon powinien mieć naładowany akumulator albo podłączony do zasilacza. Bez nich nici z aktualizacji.

To niemal hasło klucz: telefon, który robi świetne zdjęcia. HTC wykonuje jednak poprawne fotografie. W testach dziennikarze i blogerzy chętnie porównują zdjęcia wykonane różnymi smartfonami. Im pozostawiamy dywagacje na temat wyższości jednego nad drugim, równowagi tonalnej, balansu bieli, ziarnistości, czułości, nasycenia i wielu innych parametrów, które dla zwykłego śmiertelnika brzmią jak recepta lekarska. Statystycznemu Kowalskiemu niech wystarczy świadomość, że zrobi sensowne odbitki do rodzinnego albumu. I nie będzie musiał nosić ze sobą kompaktowego aparatu fotograficznego. Wystarczy na chrzciny, komunię, plażę, pod namiot czy na „fejsa”.

Każdy ma swoje upodobania, co oznacza, że w przypadku Connected Life nowy telefon natychmiast trafił do samochodu. Od razu podłączyliśmy go do testowej Fabii wyposażonej w standard łączności MirrorLink oraz pomysłową technologię Smart Gate. Pod względem trybu samochodowego nowy model niczym nie różni się od poprzednika. To samo nieco siermiężne menu jest banalnie proste w obsłudze. Bez problemu dodamy kolejne oprogramowanie nawigacyjne, by w samochodzie korzystać z alternatywy dla aplikacji Google. Posłuchamy muzyki zgromadzonej w pamięci telefonu czy obejrzymy film. Niestety, jest jeden kluczowy problem: wszystko działa jak należy tylko na postoju.

Wystarczy jednak ruszyć autem, by dostęp do aplikacji poprzez MirrorLink w HTC został zablokowany. Co to oznacza dla przeciętnego kierowcy? Jego nowy telefon HTC nie jest jeszcze kompatybilny ze sprzętem w grupie VW. Do czasu zdobycia certyfikatu oraz wprowadzenia osobnej poprawki oprogramowania. Ale na szczęście jest kompatybilny z innymi radiami dostosowanymi do nowej technologii. Bez większych problemów udało się uruchomić tryb samochodowy na stacji multimedialnej Sony z serii XAV. Znacznie gorzej w przypadku sprzętu Alpine z serii iCS-X: podłączanie HTC było swoistą loterią.

HTC One M9 jak przystało na zaawansowany smartfon jest kosztowny. Trzeba przygotować ponad 3000 zł. Dużo. Czy warto? Cóż, zależy dla kogo. Kto chce posiadać nowoczesny smartfon, który ma podkreślać status, to dzieło HTC jest godne uwagi: fajny, drogi telefon, który starczy na długo. Zwykle bowiem o najdroższych smartfonach producenci sprzętu zapominają najpóźniej. Innymi słowy: konsumencie, masz spore szanse, że będziesz miał dostęp jeszcze do wielu aktualizacji oprogramowania. A to w obecnych czasach ma ogromne znaczenie. Choć ma swoją cenę. Słoną, niestety.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ