Tak jak na rynku nawigacji importerzy chińskiego sprzętu znaleźli swoją niszę, tak na rynku inteligentnych zegarków dzieje się podobnie. Czy niedrogie urządzenia z Chin to sprzęt godny uwagi? Sprawdziliśmy dwie tanie propozycje.

Z czym może kojarzyć się określenie „smartwatch”? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Aktywnym zapewne ze sprzętem do pomiaru tętna, dystansu i kroków. Miłośnikowi Apple z jedynym słusznym urządzeniem, czyli Apple Watch. Zainteresowanym telemedycyną z funkcjonalnością monitorowania stanu zdrowia. Fanom Samsunga z zegarkiem Galaxy Gear. Producentom samochodów z kolejnym produktem umożliwiającym zdalną kontrolę aut. A pomysłowym polskim przedsiębiorcom? Przede wszystkim z szansą zaistnienia na rynku z niedrogim produktem chińskiej myśli technicznej opatrzonym własnym logo. Pojawia się przy tym zasadne pytanie: czy tani smartwatch ma sens? Czy to kolejny zbędny gadżet, czy też produkt, który warto mieć? Sprawdziliśmy dwa zupełnie odmienne produkty: Goclever Chronos Connect oraz Xblitz Xwatch X1.

Jedna idea? Raczej nie

Dwie firmy, dwa produkty, dwa pomysły. I dwóch redaktorów recenzujących. Goclever proponuje zegarek, do którego możemy włożyć kartę SIM, co sprawia, że staje się niezależny od smartfona. Xblitz powinien zostać połączony z urządzeniem mobilnym poprzez Bluetooth. Jeśli tak się nie stanie, użyteczność drastycznie spada, gdyż do dyspozycji będzie tylko kilka z wielu funkcji. Kluczową wówczas staje się wskazywanie godziny, czyli zasadnicza powinność każdego czasomierza.

Obie marki postawiły na odmienny design. W przypadku Goclevera nietrudno o skojarzenia z Apple Watch. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Chronos Connect jest duży, dość ciężki i… toporny. Na jego tle lekki Xblitz wygląda jak skromny, a jednocześnie elegancki czasomierz (szczególnie dzięki zastosowaniu skórzanego paska). Sami jednak oceńcie, która koncepcja bardziej wam odpowiada.

Jak przygotować zegarek do pracy?

Jeśli wydaje wam się, że zegarek jest gotowy do pracy od razu po wyjęciu z pudełka, to jesteście w błędzie. Trzeba go skonfigurować podobnie jak nowy telefon, komputer czy tablet. Jednym z wymogów jest pobranie aplikacji do smartfona z Android lub iOS, aby mógł współpracować z zegarkiem. By ułatwić odnalezienie jej w sklepie Apple czy Google, na ekranie zegarka wyświetlany jest kod QR, który wystarczy zeskanować. Mieliśmy z tym spory problem.
Pobrana aplikacja instaluje się dość szybko w telefonie. Wygląda na to że większość firm korzysta z tego samego rozwiązania stworzonego przez programistów kryjących się za nazwą rwatch. Zadaniem aplikacji jest stała synchronizacja danych z urządzeniem mobilnym. A to przekłada się na zużycie energii i wiąże z tym, że bateria w smartfonie wyczerpuje się znacznie szybciej.

Ciemność. Widzę ciemność!

W przypadku smart zegarków kluczowa jest funkcjonalność. Niezależnie od tego co potrafią, istotne jest to, czy w codziennym użytkowaniu są łatwe w obsłudze. Innymi słowy użyteczne. Już pierwsze spojrzenie na ekran sprawia, że trudno polubić testowane produkty.

Bartłomiej Pobocha, jeden z redaktorów Connected Life Magazine, dość szybko stwierdził: „Większość inteligentnych zegarków oferowanych na rynku została wyposażona w opcję wybudzania w momencie, gdy wykryją ruch charakterystyczny dla sprawdzania godziny. Twórcy Chronosa Connect oraz Xblitza albo zapomnieli o tej funkcji, albo potraktowali ją jako całkowicie zbędną. Być może wyszli z założenia, że każdy użytkownik, który będzie chciał skorzystać z urządzenia jako typowego czasomierza, kliknie w przycisk wybudzenia ulokowany z boku zegarka”.

Jak nosić smart zegarek? I czy da się nim robić zdjęcia?

Wbrew pozorom pytanie w śródtytule ma sens, o czym przekonaliśmy się już w trakcie pierwszych dni testu. W obu zegarkach dostęp do funkcji odblokowania ekranu nie jest zbyt wygodny bez względu na to, czy jesteśmy lewo-, czy  praworęczni. Ponadto nosząc Chronos Connect Bartłomiej szybko odkrył kolejne problemy: Goclever z założenia został przeznaczony dla osób noszących urządzenie na lewej ręce. Wynika to z faktu, że z prawej strony urządzenia została umieszczona kamera, która w przypadku prawej ręki robiłaby zdjęcia przedramienia zamiast tego, co znajduje się naprzeciw dłoni osoby fotografującej. Ponadto próba uchwycenia dobrego kadru może skończyć się zwichnięciem nadgarstka!”

Z Xblitz Xwatch X1 nie musimy się natomiast martwić o ryzyko kontuzji. Zegarek nie zawiera kamery, więc można zapomnieć o ekwilibrystyce ruchów ręką, by odpowiednio wykadrować fotografowany obiekt czy miejsce. Sprzęt umożliwia zdalne sterowanie aparatem w smartfonie, co sprawia, że nadaje się do robienia zdjęć takich jak selfie. Komunikacja z urządzeniem mobilnym odbywa się sprawnie, co oznacza, że na wykonanie zdjęcia nie trzeba długo czekać. Niemniej widać wyraźne opóźnienie i problemy z płynnością obrazu przesyłanego poprzez Bluetooth z telefonu do zegarka. Cudów nie ma.

Smart zegarek na co dzień

Co może być potrzebne w smartwatchu oprócz funkcji sprawdzania czasu? Właściwie to wszystko, co zwalnia nas z konieczności sięgania po smartfon. Na małym ekranie sprawdzimy zatem pocztę i inne powiadomienia. Nawiążemy także połączenie wychodzące oraz odbierzemy przychodzące. Nie jest to jednak szczególnie wygodne i komfortowe, co oznacza, że po zaspokojeniu ciekawości szybko sięgaliśmy po telefon, by zadzwonić. Potrzeba użycia smartfona była tym większa, że łatwo odkryć ograniczenia dotyczące zegarków. W przypadku wiadomości podgląd dotyczy tylko tych najnowszych – świeżo odebranych. Sprzęt na nadgarstku nie przyda się zatem do sprawdzenia archiwum poczty.

Bartłomiej podkreślił także, że „Zegarek trzymany na wysokości klatki piersiowej dobrze radzi sobie z przekazywaniem głosu, a jakość i głośność dźwięku wydobywającego się z wbudowanego głośnika jest na tyle dobra, że z pomocą smartwatcha da się swobodnie rozmawiać w pomieszczeniach. W trakcie spaceru ulicą taka konwersacja jest jednak utrudniona – odgłosy otoczenia skutecznie zagłuszają dzwoniącego.”

Trudno się z nim nie zgodzić. Goclever i Xblitz, choć umożliwiają prowadzenie rozmów, to sprawdzały się jedynie w miejscach, w których nic nie przeszkadzało w konwersacji. Próby na deptakach, przystankach komunikacji miejskiej, i w galeriach handlowych wypadły źle. Gorzej sprawdził się Xblitz, którego niewielki głośnik zapewnia bardzo skromny poziom głośności. Co ciekawe, rozmówcy nie narzekali na jakość transmisji z zegarka. Mikrofon wbudowany w Xwatch X1 był na tyle dobrej jakości, że chwalili dźwięk za moc i klarowność.

Ładowanie zegarka. Poronione rozwiązanie

Trzeba przywyknąć, że smartwatch wymaga regularnego ładowania. To nic nadzwyczajnego nawet w przypadku najdroższych produktów renomowanych firm. Tym, co jednak naprawdę przeszkadza, jest dość dziwne rozwiązanie ulokowania gniazda USB w testowanych produktach, które wymaga specjalnego kabla z wydłużoną wtyczką.
Oddajmy głos Bartłomiejowi: „Gniazdo ładowania w smartwatchu zostało umieszczone bardzo głęboko wewnątrz obudowy, przez co uzupełnianie baterii powinno odbywać się praktycznie jedynie załączonym w zestawie kablem. W związku z tym, że jest to gniazdo microUSB, naturalnym dla użytkowników smartfonów wyposażonych również w ten standard jest używanie zazwyczaj jednego przewodu, jeśli nie ma konieczności ładowania dwóch urządzeń jednocześnie. W tym przypadku potrzebne są jednak dwa różne kable. Warto również dodać, iż w pudełku nie znajdziecie ładowarki, zatem do uzupełniania energii będą musiały służyć: a) ładowarka waszego smartfona, b) gniazdo USB komputera, c) power bank (o ile takowy posiadacie), d) ładowarka samochodowa (o ile takową posiadacie), e) jakiekolwiek inne urządzenie z gniazdem USB oddającym energię.”

Ładowanie baterii nie powinno trwać dłużej niż przeciętnego smartfona. Xblitz kilka razy sprawił nam jednak niemiłą niespodziankę, gdy dopiero po kilku godzinach zasilania (ładowarkami 1A oraz mocniejszymi) wskazywał, że akumulator został naładowany do pełna. Problem pojawiał się raz na jakiś czas, aż do końca trwania testu.

Podsumowanie

Oba zegarki firmowane przez polskie marki zasługują na miano gadżetu. Innymi słowy produktu, bez którego można się obejść na co dzień. Nie uzupełnią smartfona tak jakby można było sobie tego życzyć. Nie sprawdzą się w roli pomysłowego urządzenia, które przyda się do nawigacji w mieście czy przeglądania bieżących wiadomości w wolnej chwili. Nie rokują również na przyszłość, gdy firmy motoryzacyjne upowszechnią systemy zdalnego sterowania samochodami, a integratorzy funkcje kontroli smart domów. Do czego zatem się przydadzą? To świetny prezent dla dziecka. Choćby na komunię. I niezbyt drogi: za Chronos Connect zapłacimy mniej niż 200 zł. Xblitz jest droższy, choć cena też jest do zaakceptowania: ok. 350 zł.

Plusy
+ możliwość prowadzenia rozmów
+ podgląd świeżo odebranych wiadomości
+ dostęp do funkcji krokomierza
+ możliwość pomiaru tętna w zegarku Xblitz
+ funkcja zdalnego wykonywania zdjęć ze smartfona w Xblitz Xwatch X1

Minusy
– problemy z pobraniem aplikacji do obsługi zegarka
– konieczność każdorazowego ręcznego aktywowania wyświetlacza w obu zegarkach
– duży pobór energii w telefonie połączonym ze smartwatchem
– niski poziom głośności z Xblitz
– zegarki nie nadają się do prowadzenia rozmów w hałaśliwych miejscach
– tendencje do zrywania łączności z telefonami
– fatalna ergonomia; menu ustawień mało wygodne w obsłudze
– niewygodna obsługa, gdy zegarek znajduje się na prawym ręku

ZOSTAW ODPOWIEDŹ