Podobno najlepsze prezenty to takie, które chcielibyśmy mieć, ale których nigdy byśmy sobie sami nie kupili. Czy w przypadku podarków na Mikołajki i święta Bożego Narodzenia jest tak samo? Czy istnieją przedmioty, które każdy z chęcią znalazłby pod poduszką lub pod choinką, ale wstydzi się o nie poprosić?

Ludzie dorośli często skrywają swoje pragnienia i fantazje. Zastanawiają się nad tym, co pomyślą o nich członkowie rodziny, przyjaciele, znajomi i z pracy i siłowni/klubu fitness. Twardzi faceci mają problem z przyznaniem się do tego, że ich pasją jest zbieranie figurek superbohaterów, silne i niezależne kobiety nie poproszą o kolejną ramkę na zdjęcie kotka lub plakat Backstreet Boys, których piosenki towarzyszą im do dziś.

„Większość z nas ma różne marzenia dotyczące prezentów. Często nie jest to, obiektywnie patrząc, rzecz przydatna, a coś, co nawet dla naszych bliskich byłoby zaskoczeniem. Poważna bizneswomen chciałaby dostać szaloną kolorową bluzkę czy seksowną bieliznę, a ustatkowany mężczyzna skok ze spadochronem. Czasem nie tak łatwo jest przyznać się do marzeń. Boimy się oceny, wyśmiania. I w efekcie co roku dostajemy kolejną płytę CD czy skarpetki” – mówi Joanna Barlińska, psycholog i psychoterapeutka z ośrodka terapeutyczno-rozwojwego Inspiro.

„Takie marzenia trafiają w nasze „nie ja”, czyli coś, z czym się nie utożsamiamy na co dzień, ale np. „troszkę byśmy tak chcieli”, „coś nas w tym fascynuje”. Nasza tożsamość jest zbiorem cech, zachowań, z którymi identyfikujemy się, ale jako ludzie mamy zdolność do ciągłego rozwoju i poszerzenia swojej tożsamości.  Nawet taki, wydaje się błachy, temat prezentu bywa sygnałem, że potrzebujemy czegoś jeszcze w życiu np. odrobiny szaleństwa” – dodaje Joanna Barlińska.

Jej zdaniem czasem warto kupując podarek pomyśleć o drugiej osobie w mniej standardowy sposób i wybrać coś zaskakującego, innego. Sami sobie również powinniśmy sprawiać prezenty, które na pierwszy rzut oka wydają się dziwne i zaskakujące, bo widocznie jest to coś, czego potrzebujemy. „Zawsze możemy podłożyć taki prezent od siebie samych po choinkę i udawać, że to od Mikołaja” – stwierdza psycholog.

Czy istnieją prezenty connected, o które wstydzilibyście się poprosić Mikołaja, ale ich posiadanie mogłoby okazać się całkiem przyjemną rzeczą? Oczywiście, że tak! Pokusiliśmy się o wybranie kilku upominków. Owszem, najłatwiej byłoby nam sięgnąć do wszystkiego, co związane jest ze sferą intymną, jednak biorąc pod uwagę to, jak „postępowe” mamy dziś społeczeństwo, wibrator z wbudowaną kamerą może okazać się wcale nie aż tak szokujący. Chociaż… Istnieje kilka scenariuszy, których nikt z nas wolałby nie doświadczyć. Niektóre prezenty otrzymane od chłopaka, dziewczyny, kumpla z wojska są czymś całkowicie innym, niż ten sam podarunek od mamy, taty czy teściowej.

Twerkująca partnerka

Niezwykle popularnym w ostatnich latach stylem tańca jest twerking lub jak kto woli twerk, czyli rytmiczne potrząsanie pośladkami zazwyczaj w rytmie niemającym nic wspólnego z twórczością zespołów takich jak Lemon czy Enej. Rap, trap, dancehall od zawsze rządzą się swoimi prawami i należą do tańców odrobinę odważniejszych i bardziej sensualnych. Jednak zdajemy sobie sprawę, że nie mieszkacie na Jamajce czy w krajach Ameryki Południowej i w waszej okolicy żadna piękność nie może pochwalić się kształtami podobnymi do przyciągających wzrok pośladków Jennnifer Lopez. Niewiele dziewczyn potrafi również tak perfekcyjnie poruszać się w rytm. Nic straconego. Poproście (o ile się nie wstydzicie) Mikołaja o „twerkujący tyłek” stworzony przez PornHuba. Urządzenie jest sterowane za pomocą smartfona i w sieci pojawia coraz więcej trybów „wibracji”. Warto dodać, że w związku z tym, iż producent na co dzień zajmuje się trochę inną działalnością, urządzenie może z powodzeniem być używane również jako gadżet erotyczny. Chociaż na pytanie od żony „Kochanie, co chciałbyś dostać”? Odpowiedź „Twerkujący elektroniczny tyłeczek poproszę”, brzmi odrobinę… jak samobój. No nic, wstyd, czy nie wstyd. Brzmi przerytmicznie.

Silna i niezależna kobieta

Podobno w domu silnej i niezależnej kobiety, która dzielnie kroczy przez życie, nie może zabraknąć… kota. W końcu są takie puchate i słodkie. Tak bardzo kochają swoje właścicielki, tak szybko się przywiązują, są tak wdzięczne i empatyczne. Zatem dla słodkiego kiciusia wszystko, co najlepsze. A jak wiadomo, mali domownicy też powinni otrzymywać prezenty. Zatem o co Mruczek powinien poprosić Mikołaja?  A raczej: czego powinna żądać właścicielka pupila? Oczywiście poidełka dla kota, które łączy się ze smartfonem informując o tym, jak dużo wody pije futrzak, dzięki czemu monitorowanie aktywności kota jest o wiele prostsze. Tylko jak wytłumaczyć rodzinie, że potrzebujecie inteligentnego źródła wody dla kota? Bo zwykła miska to za mało?

Inteligentna, aktywna stópka

Wszyscy zawsze narzekają na pidżamy i swetry otrzymywane na święta. Istnieje jeszcze jeden znienawidzony prezent. Jeśli nie wstydzicie się poprosić o nową parę skarpetek, to również mamy coś dla was. Zapomnijcie o inteligentnych zegarkach monitorujących aktywność i pomagających poprawiać wyniki. Za niecałe 200 dolarów (800 zł) najbliżsi będą w stanie uszczęśliwić was skarpetkami zdolnymi do komunikacji przy pomocy Bluetooth ze smartfonem. Pozwolą one poznać wszystkie błędy dotyczące ułożenia stopy w trakcie aktywności, a także poinformują o liczbie spalonych kalorii, krokach i dystansie. Prawdziwa klasa. Inteligentne skarpetki. Pewne rzeczy na zawsze powinny pozostać „głupie”.

Pij, pij!

Jeśli kiedykolwiek chcieliście mieć plastikową butelkę na wodę wartą niemal 60 dolarów (ok. 240 zł), która śledzi spożycie wody, synchronizuje się z telefonem i podpowie, kiedy powinniście się napić, śmiało, nie wstydźcie się i poproście o nią Mikołaja. Urządzenie nazywa się Hidratespark i spełnia wszystkie te założenia, a dodatkowo świeci, kiedy powinniście po nie sięgnąć. Ani latem, ani zimą nie będziecie mieli problemu z utrzymaniem odpowiedniego nawodniania organizmu. Zastanawia nas jedno. A gdyby tak wlać tam nie wodę, a coś zupełnie innego? Też podpowie, kiedy zaaplikować kolejną dawkę?

Nieograniczony dostęp do serwisów porno

Kiedy Amerykańscy naukowcy próbowali zebrać grupę kontrolną złożoną z mężczyzn nie oglądających pornografii, poddali się i zarzucili badania. Sieć pełna jest stron zawierających lepszej lub gorszej jakości dzieła filmowe z głęboką, zazwyczaj, fabułą. Kojarzycie filmy z czarną skórzaną kanapą? Czy bylibyście w stanie poprosić Św. Mikołaja o całoroczny abonament i nieograniczony dostęp do zawartości pewnych płatnych stron? Chyba nie, a dla kogoś mogłoby się to okazać idealnym prezentem, prawdziwym strzałem w dziesiątkę. No chyba że taki prezent sprawiłby wam ojciec, uśmiechając się i puszczając oko w trakcie wręczania koperty z kartą dostępu.

Wstyd to rzecz względna. Nawet jeśli coś jest głupie, ale sprawia obradowanej osobie przyjemność, warto czasem być wyrozumiałym i po prostu uszczęśliwiać bliskich. O to w końcu chodzi w podarunkach z okazji Bożego Narodzenia. Ale nie wszystkie prezenty otwierajcie przy dzieciach…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ