Czy inteligentna metropolia może się obronić przed załamaniem pogody?

Przygotuj się na najgorsze: sztorm, huragan, tornado, trąbę powietrzną, ulewę, obfite opady śniegu czy długą gołoledź. Pewnie schowasz się w domu albo w innym miejscu, które  uznasz za za wystarczająco trwałe. I zadbasz o swoich najbliższych. A jak zapewnić bezpieczeństwo w przypadku inteligentnego miasta? O pomysłach na pole siłowe rodem z Gwiezdnyc Wojen można zapomnieć. Mało ekonomiczne jest także korzystanie z jodu srebra, by rozpędzić chmury i zminimalizować ryzyko opadów. Sensowniejsze jest odpowiednie przygotowanie mieszkańców oraz infrastruktury na nadchodzący kataklizm. Ale jak to zrobić?

Odpowiedź wydaje się banalna: kompleksowo. W dobie coraz bardziej profesjonalnych prognoz nietrudno przewidzieć warunki atmosferyczne. Dla pewności można jeszcze wykorzystać sieć miejskich stacji meteo, a także specjalnych kamer pogodowych. Nawet miejski monitoring może stać się źródłem cennych informacji, jeśli zostanie wzbogacony o odpowiedni system analizujący zgromadzony materiał filmowy. Al sama wiedza to dopiero początek sukcesu.

Kluczowe staje się odpowiednie wykorzystanie pozyskanych informacji. W projektach rozwiazań dla nowoczesnych miast, firmy takie jak IBM czy Schneider Electric kreślą podobne wizje. Dane o zagrożeniach pogodowych muszą stanowić nieodzowny element całego systemu zarządzania miastem. I wpływać na czasowe zmiany w funkcjonowaniu aglomeracji: począwszy od organizacji ruchu drogowego, transportu miejskiego, a skończywszy na zapewnieniu energii z wykorzystaniem źródeł odnawialnych (redukcja zużycia gazu i innych paliw na rzecz energii z farm wiatrowych).

W ramach jednego systemu zarządzania, informacje o zagrożeniach są automatycznie kierowane do służb komunalnych, ratowniczych i policyjnych. Obywatele za pośrednictwem sieci komórkowych otrzymają stosowne ostrzeżenia. Na wypadek problemów z funkcjonowaniem łączności, można skorzystać z sieci miejskich latarni – pomysłodawcy ze Schneidera proponują wprowadzenie ostrzeżeń świetlnych, by dotrzeć z alarmem także do tych, którzy nie korzystają z internetu oraz sprzętu mobilnego.

Jeśli zagrożenie okaże się naprawdę poważne, to wówczas, by ułatwić ewakuację, można wykorzystać system inteligentnego zarządzania natężeniem ruchu. Bazując na różnych źródłach danych (monitoring samochodów, dane od użytkowników smartfonów oraz nawigacji działających w trybie online) rozważane są pomysły o czasowych zmianach w limitach prędkości, kierunkowości ruchu oraz zmienionej synchronizacji świateł na skrzyżowaniach. Wszystko po to, by możliwie najsprawniej opróżnić zagrożone obszary.

Nawet w obliczu poważnego zagrożenia nie zapomina się o oszczędzaniu energii. Prócz pomysłów na automatyczne obniżanie poboru gazu, prądu czy paliw, takich jak olej napędowy, nie zapomniano o banalnej z pozoru rzeczy: miejskich zraszaczach. Jeśli z dużym wyprzedzeniem można określić nadejście dużych opadów deszczu, to wówczas łatwiej dopasować racjonalne zużycie wody do podlewania klombów i trawników. By zminimalizować koszty sprzątania, służby komunalne mogą uprzątnąć śmietniki odpowiednio wcześniej. A remontowe zmienić planowane prace interwencyjne. Niby oczywiste? Im większe miasto, tym trudniej o koordynację. Łatwo zresztą się o tym przekonać: spróbuj sam dopilnować choćby tylko kilku energetycznie raczkujących bobasów…

Ten artykuł najpierw został opublikowany w numerze styczeń/luty 2017 Connected Life Magazine. Chcesz jako pierwszy otrzymywać go na biurko? Zamów prenumeratę: http://clcg.pl/kup-magazyn

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAlbatross polską Teltoniką
Następny artykułWindykator 2.0
Wszędzie gdzie się pojawi niestrudzenie opowiada o nowoczesnych technologiach w domu i w samochodzie. Z inteligentnym domem, nawigacją, lokalizacją, car audio i samochodami connected za pan brat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ