Mercedes magazynuje energię: dla domów, biur, firm i miast

Niemcy wkraczają w nowy biznes: magazynowanie energii. To całkiem sprytna strategia.

Pora na nowe modne hasła: „zrównoważona produkcja energii”, „akumulatory litowo-jonowe mają przyszłość”, „magazynowanie energii”, „stabilizacja sieci energetycznych”. Oto czym kierują się menedżerowie Mercedesa, którzy poprzez osobną firmę Deutsche ACCUmotive inwestują w rozwiązanie związane z magazynowaniem energii. To nie pomyłka: energii.

Do użytku oddano już pierwsze magazynowane zasoby: 500 kWh. Docelowo, przy współpracy z partnerami, Mercedes zamierza zwiększyć swoje możliwości do 3000 kWh. Wszystko po to, by zapewnić stabilność sieci energetycznych w sytuacjach szczytu poboru mocy (np. upalne dni, gdy zwiększa się zapotrzebowanie na energię za sprawą klimatyzatorów). A ponadto zapewnić zasilanie nie tylko dla klientów przemysłowych. Niemcy tworzą także komercyjne usługi dla średnich i małych firm (supermarkety, małe zakłady i manufaktury), a nawet użytkowników prywatnych. Specjalne szafy z modułami wyposażonymi w akumulatory litowo-jonowe (od 2, 5 kWh do 5,9 kWh) są już produkowane w zakładach w Kamenz w Saksonii. Niemcy podkreślają przy tym modne hasło „Made in Germany”. I nawet słowem nie wspominają o tym, że wśród dostawców baterii jest koreańskie LG Chem. Ładniej brzmi „Made in Germany” aniżeli „Made in Korea”?

Nie trudno zadawać sobie pytanie: po co Mercedesowi biznes energetyczny? Budowanie specjalnych zakładów magazynujących prąd? Czyż nie lepiej skoncentrować się na tym, co firma świetnie robi od lat: projektowaniu i produkcji samochodów? By znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania warto przyjrzeć się współczesnym trendom w motoryzacji i technologii.

Na naszych oczach odbywa się cicha rewolucja: aut elektrycznych. Z miesiąca na miesiąc przybywa ich coraz więcej. W ciągu pierwszych 6 miesięcy sprzedaż samochodów na prąd w USA wzrosła o ponad 30 procent. W Wielkiej Brytanii o 83 proc (a auta hybrydowe z opcją ładowania zewnętrznego aż o ponad 520 proc). W tym samym czasie w Norwegii odnotowano 46 proc wzrost, a we Francji aż 57 proc. Według danych brytyjskiego Automotive Industry Data w ciągu czterech pierwszych miesięcy sprzedano w Europie ponad 50 000 aut elektrycznych i hybrydowych.

Hybryda czy auto elektryczne, którym jeździsz, będziesz jeździć, bądź jeździłeś z czasem pójdzie na złom. Przynajmniej pod względem karoserii. Kluczowa zawartość, czyli akumulatory trafią do producentów. Mercedes przewiduje, że akumulatory zdemontowane ze złomowanych aut znajdą  potem zastosowanie w kolejnych magazynach energii. Wbrew pozorom to nic odkrywczego. Podobne rozwiązania wdrażają w życie japońscy producenci hybryd, którzy mogą poszczycić się ogromnym doświadczeniem w zakresie technologii baterii.

Z perspektywy statystycznego Niemca nowy biznes Mercedesa może zatem oznaczać przysłowiową szansę na życie po życiu. Jeśli bowiem jakimś cudem wypieszczony hybrydowy wóz przeciętnego Helmuta, (który wedle legend porusza się głównie w niedzielę do kościoła), z czasem trafi na złom (a nie np. do Polski czy na Litwę), to wówczas ma szansę wrócić do właściciela w formie baterii. Baterii ukrytej w eleganckiej puszce z logo Mercedesa. A bez gwiazdy nie ma… prądu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *