Rozwiązania RWD, czytniki linii papilarnych, analityka konsumencka… Branża m-commerce jak kania dżdżu potrzebuje technologii, aby zakupy przez telefon było łatwe, bezpieczne i przyjemne.

Analitycy z Twenga przeanalizowali preferencje konsumentów mobilnych z siedmiu europejskich państw, w tym Polski. Okazało się, że jesteśmy bardzo nieufnym narodem – tylko nieco ponad 8 proc. konsumentów w naszym kraju kupuje przez kanał mobile. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii odsetek użytkowników m-commerce wynosi 31, w Niemczech – 30, a w Hiszpanii i Holandii – około 29 proc. Jak ożywić handel mobilny? Nadzieję na wzrost dają coraz łatwiejsze w obsłudze i bezpieczniejsze technologie. Przyjrzymy się tym, które będą odgrywały w tym roku największą rolę.

Smartfoniarz zasłużył na więcej

Jeszcze kilka lat temu właściciele sklepów online mogli się zastanawiać, czy warto inwestować w rozwiązania na tablety i smartfony. Kres takim rozważaniom położyło Google, kiedy zaczęło faworyzować przyjazne mobilnie strony internetowe, wprowadzając nowy algorytm wyszukiwania mobilnego. Równie istotnym powodem, aby dłużej nie lekceważyć tego kanału sprzedaży, jest upowszechnianie się przenośnych gadżetów. 80 proc. Polaków korzysta ze smartfonów, a ponad połowa z tabletów – wynika z badania „Global Mobile Consumer Survey” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

– Tylko jeden procent ankietowanych oświadczył, że nie ma dostępu i nie używa żadnego z tych urządzeń, a nawet standardowej komórki. Pod względem popularności sprzętu mobilnego dotrzymujemy kroku najbardziej rozwiniętym gospodarkom na świecie – mówi Jakub Wróbel, starszy menedżer w dziale konsultingu Deloitte.

Szkopuł w tym, że mieć inteligentny telefon to jedno, a robić z jego pomocą zakupy to coś zupełnie innego. W wielu przypadkach przeszkodą są mizerne kompetencje cyfrowe konsumentów. Zwłaszcza, że nie wszyscy sprzedawcy online próbują ułatwić im życie, inwestując w strony internetowe dostosowujące zawartość i wygląd do dowolnej wielkości urządzenia i rozdzielczości ekranu.

– Użytkownicy e-handlu narzekają na brak krótkich formularzy rejestracyjnych, dużych przycisków czy intuicyjnej nawigacji ułatwiającej poruszanie się z każdej podstrony. Zwracają też uwagę na długie ładowanie się obrazków o dużej rozdzielczości i innych ciężkich elementów witryny – wskazuje Grzegorz Miśta, dyrektor marketingu ActiveMobi.

Dodaje, że opracowanie witryny na telefon to dopiero połowa sukcesu. Ważne, by taka platforma wpisywała się w filozofię user experience, która oznacza dostarczanie użytkownikom pozytywnych wrażeń podczas korzystania z produktu interaktywnego.

Walka o porzucony koszyk

Co się dzieje, gdy witryny e-sklepów nie są przejrzyste i łatwe w obsłudze? Następstwem jest zjawisko fachowo nazywane porzuconym koszykiem.

[…]

Zainteresował Cię ten artykuł? Przeczytaj go w całości w numerze styczeń/luty 2017 Connected Life Magazine. http://clcg.pl/kup-magazyn

ZOSTAW ODPOWIEDŹ