Spalił się Most Łazienkowski. To wiedzą chyba wszyscy. Ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak przeorganizować dojazdy do pracy, szkoły, urzędu czy na zakupy, by nie stać w korkach.

Warszawski ZDM sugerując objazdy stołecznym kierowcom radzi, by omijali most Poniatowskiego, przez który zostały wytyczone trasy dla komunikacji miejskiej. Sugeruje korzystanie z Mostu Siekierkowskiego. Tymczasem, jak pokazują dane drogowe NaviExpert – dostawcy nawigacji, która na bieżąco analizuje ruch na drogach – kierowcom się to po prostu nie opłaca.

Świętokrzyskim zamiast Siekierkowskim?

Chcąc na przykład przejechać z Ronda Sedlaczka na skrzyżowanie Saskiej z Aleją Stanów Zjednoczonych we wczesnych godzinach popołudniowego szczytu w minioną środę, najbardziej optymalne było wybranie Mostu Świętokrzyskiego. Zapewniało to oszczędność ponad połowy czasu jaki musielibyśmy stracić, aby przejechać w to miejsce Mostem Siekierkowskim.

To jednak nie reguła, bo już dane z późniejszych godzin środowego szczytu wskazywały, że najszybciej przejechać na drugą stronę Wisły można było przez Most Poniatowskiego. Jak jednak wskazują dane NaviExpert, pewne jest natomiast to, że przeprawa przez Most Siekierkowski wypada w całym porównaniu najmniej korzystnie. To efekt jego większego oddalenia od Trasy Łazienkowskiej, ale również tego, że wielu kierowców posłuchało zaleceń ZDM.

„Nasze dane pokazują, że sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Zamiast trzymać się sztywno zaplanowanych tras, najlepiej korzystać z na bieżąco aktualizowanych danych i zdać się na nawigację, wytyczającą trasy, które nie tylko uwzględniają zamknięcie mostu, ale i omijają najbardziej zakorkowane odcinki” – tłumaczy Katarzyna Przybylska z NaviExpert. I dodaje: „Jest to możliwe dzięki temu, że nowoczesne rozwiązania online pozyskują na bieżąco informacje pochodzące z samochodów, które poruszają się po drogach, dzięki czemu nawigacja wie, które odcinki są zakorkowane i wytycza trasy, które je omijają”.

Trochę psychologii

W przypadku sytuacji na drogach duże znaczenie dla tego, jak rozkłada się ruch, mają media i… psychologia. Może tu występować sytuacja analogiczna do prognoz wyborczych, które wraz z ich podaniem do publicznej wiadomości przestają być aktualne, bo bezpośrednio oddziałują na zachowania ludzi. „Bywa tak, że jeśli media mówią, że na jakimś odcinku będą korki, to z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że kierowcy będą go omijać, przez co tworzą się korki na innym fragmencie. Dlatego w takiej sytuacji jak ta, najlepiej zdać się na dane drogowe, które na bieżąco spływają do nawigacji” – podkreśla Przybylska.

wykres_ne_-011-1024x634

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPłacę, nie dotykam
Następny artykułSphero: Kula czary mary
Od ponad 10 lat związany z mediami. Fan nowych technologii. Lubi zaskakiwać i być zaskakiwany informacjami dotyczącymi niekonwencjonalnych rozwiązań – niezależnie od branży, jakiej dotyczą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ