Wciąż nie wszyscy producenci samochodów, a na rynkach lokalnych – importerzy, widzą potrzebę współpracy z firmami dostarczającymi informacje o ruchu drogowym. W czasach Internet of Things to duży błąd.

Oszczędność czasu, pieniędzy, nerwów, bezpieczeństwo, komfort psychiczny, unikanie korków, robót drogowych. Tak można wymieniać i wymieniać. Kiedyś, kilkanaście lat temu, gdy powstawały pierwsze nawigacje gps, kierowca cieszył się, że jest prowadzony z punktu A do punktu B. Dzisiaj, to jest standarem. Wymagania za to wzrosły. Prowadzący auto chce unikać zatorów, optymaliować trasy i czuć się dobrze poinformowany. Nawigacja online, w postaci takiej jak ją oferuje NaviExpert czy AutoMapa to w nowych samochodach sprzedawanych w polskich salonach wciąż marzenie ściętej głowy. Jak twierdzą przedstawiciele marek motoryzacyjnych – Polsce za mało się sprzedaje, by region był w stanie rozmawiać z lokalnym dostawcą technologicznym o różnego rodzaju aplikacjach.

Dlatego tak istotna jest współpraca z dostawcą RDS-TMC. Jednym z najbardziej popularnych na świecie jest francuski Mediamobile z usługą V-Traffic. Dzięki ich rozwiązaniom kierowcy różnych aut mogą bez przeszkód korzystać z informacji drogowych płynących z samochodowego infotainment. A jest ich całkiem sporo. Bo obecnie dane V-Traffic są wykorzystywane w samochodach następujących marek: Aston Martin, Audi, BMW, Chrysler, Citroen, Honda, Jaguar, Land Rover, Lexus, Mercedes, Mini, Mitsubishi, Nissan, Opel, Peugeot, Porsche, Renault, Saab, Subaru, Suzuki, Toyota czy Volvo. W Polsce jest trochę gorzej, gdyż system ten nie działa we wszystkich wyżej wymienionych markach, no ale może to kwestia czasu. Przynajmniej my w to gorąco wierzymy. Bo w czasach, kiedy stoimy na u progu trendu Internet of cars i wreszcie uruchomienia usługi e-call, informacje o ruchu drogowym powinny być standardem niemal w każdym aucie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ