Sex od zawsze był nośny. Serwisy video online typu pornhub cieszą się dużą oglądalnością, a wszelkie informacje związane z gadżetami erotycznymi zapewniają sporą klikalność. Ale czy biznes oparty o connected sex toys naprawdę radzi sobie dobrze?

Kiedy dwa lata temu jeden z dziennikarzy Connected Life Magazine przygotowując materiał „Technologiczna kamasutra” pytał przedstawicieli polskiej branży porno czy erotyczne techno-zabawki zmienią branżę otrzymał taką odpowiedź:

Wibrator z wbudowaną kamerą jest niewątpliwie ciekawym gadżetem, ale na pewno nie jest początkiem żadnej rewolucji. Oczywiście może z powodzeniem zostać wykorzystany w produkcjach porno (profesjonalnych i amatorskich), ale wyłącznie jako ciekawostka. Nagranie z wnętrza pochwy może być interesujące przez chwilę. Ma bardziej charakter ciekawostki. Nie zastąpi tradycyjnej kamery, bo widz chce oglądać szerszy plan. Kamera wbudowana w wibrator może dodać atrakcyjności, ale na pewno nie zastąpi tradycyjnych ujęć. Także raczej nie możemy mówić o rewolucji ,a jedynie o technologicznym urozmaiceniu sposobu filmowania i pokazywania seksu widzowi” – mówi Bauman z Xes.pl, polskiej bazy filmów pornograficznych. „Branża porno zawsze otwarta była na nowości technologiczne i szybko wprowadzała też nowe technologie. Jednak nigdy nie wyparły one całkowicie tradycyjnego modelu tworzenia filmów. Gadżet zawsze pozostanie tylko gadżetem. Może pojawiać się w filmach jako ciekawostka, ale nie zrewolucjonizuje tej branży, bo nie ma takiej potrzeby” – dodaje Bauman.

I w zasadzie można powiedzieć, że rozmówca miał rację. Bo omawiany powyżej gadżet branży nie zrewolucjonizował mimo, że wibrator z wbudowaną kamerą jest tematem nośnym. Jednak nośny, nie zawsze oznacza dobrze sprzedawalny. I podobna sytuacja ma miejsce z wieloma innymi urządzeniami erotycznymi opartymi o Internet of Things. Wyjątkiem z pewnością są same aplikacje typu Tinder, ale to zupełnie inna kwestia. Zostańmy przy gadżetach.

Również kilka lat temu swój produkt mocno promował Pornhub. Była to rozwiązanie z zakresu wearables. Służy do masturbacji. Producenci marketing opaski opanowali niemal do perfekcji. Czy przełożyło się to jednak na sprzedaż?

Podobne pytanie można byłoby zadać Polakowi, twórcy gadżetu Lovely. Głośno było o nim w okolicach jesieni tego roku. Za sprawą mediów oczywiście. Lovely masowo ma być dopiero produkowany, chociaż w niektórych miejscach jest już w sprzedaży. Zastosowanie: poprawa aktywności seksualnej. Oczywiście powiązana ze wszystkim, co w dobie Internet of Things niezbędne, czyli z aplikacją monitorującą aktywność użytkownika i podpowiadającą, jak osiągnąć lepsze wyniki. Cena: 169 dolarów.

Niby wszystko cudownie, a na sklepowych półkach wciąż powyższych rozwiązań nie widać. Trudno szukać ich w Saturnie czy Media Markt. Przyczyną oczywiście może być mentalność społeczeństwa i fakt, że na seksualność otwieramy się powoli. Być może istnieje uzasadniona obawa kupców, przed zapełnianiem półek tego typu towarem. Jednak sytuacja na świecie pod tym względem wyprzedza Polskę. W dużych miastach europejskich, technologiczne zabawki erotyczne można już kupić w popularnych centrach handlowych. To co dotąd było domeną sex-shopów, zaczyna przenosić się do regularnej sprzedaży i wchodzić w segment elektroniki konsumenckiej. Część tego typu rozwiązań z pewnością będzie można zobaczyć podczas przyszłorocznych targów elektroniki konsumenckiej CES w Las Vegas. A to co tam jest promowane i pokazywane, w dużej części zdobywa rynek. Póki co w większości amerykański, ale connected sex wcześniej czy później zdobędzie również Stary Kontynent. Liczby bowiem nie kłamią. Według Statista, wielkość rynku związanego z gadżetami erotycznymi do roku 2020 ma sięgnąć ponad 29 miliardów dolarów. To znacznie więcej niż chociażby sektor connected health, o którym mówi się częściej. A technologie w obszar seksualności wkraczają szybciej niż można się tego spodziewać i znacznie szybciej się adaptują mimo, że głośno się o tym nie mówi. Wystarczy spojrzeć w sektor VR.

Zdecydowanie jest o co walczyć, a i konkurencja jest dużo mniejsza niż chociażby w przypadku telematyki czy technologii w zdrowiu. Chociaż jak mówią: sex to zdrowie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPhoenix-RTOS – polski system operacyjny dla Internetu Rzeczy
Następny artykułAutonomiczne kosiarki zadbają o zieleń w parkach miejskich
Niezależny ekspert w branży usług lokalizacyjnych i nawigacyjnych z kilkunastoletnim doświadczeniem. Posiada bogatą wiedzę oraz doskonałą znajomość krajowego i światowego rynku związanego z usługami „connected”, w tym M2M i IoT. Jest pomysłodawcą oraz założycielem portalu lokalizacja.info, magazynu Connected Life, Connected Business Life, organizatorem cyklu konferencji z serii Connected Life Business Events: Navigation Trends, Geomarketing Forum, Telematics Forum, Connected Health czy Connected Insurance. Prowadzi także w działalność doradczą dla firm z sektora M2M/IoT.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ