Starzenie się społeczeństwa i coraz częstsze występowanie chorób przewlekłych to dwa największe wyzwania stojące przed Europą w zakresie technologii w zdrowiu w tym stuleciu. Powszechnie uważa się, że rozwiązania z zakresu „connected care” mogą zmniejszyć różnego rodzaju obciążenia, a co ważniejsze – umożliwić bardziej efektywne świadczenie opieki, pozwalając ludziom na dłuższe przebywanie w domach.

Na początek warto wspomnieć, że definicja Connected Care według Berg Insight obejmuje rozwiązania z zakresu teleopieki i telezdrowia, które są wykorzystywane do zdalnego świadczenia usług opieki zdrowotnej i opieki medycznej. To rozróżnienie jest szczególnie ważne, gdyż wiele osób łączy telemedycynę i teleopiekę.

Obecnie najczęściej stosowanym rozwiązaniem ratunkowym (przywoławczym) w zakresie teleopieki jest tradycyjny przycisk alarmowy. Użytkownik naciska go w razie potrzeby. Systemy teleopieki bazujące na Internet of Things są nieco bardziej zaawansowane. Mogą na przykład wywołać alarm, gdy użytkownik opuści dom w nieoczekiwanym momencie lub zapomni wziąć lekarstwa. Ponadto, rozwiązanie teleopieki nowej generacji obejmują urządzenia, które użytkownicy mogą zawsze nosić przy sobie. W Polsce za doskonały przykład mogą służyć opaski firm Sidly czy Opiekanova.

Rozwiązania telemedyczne z kolei, obejmują rozwiązania i urządzenia medyczne, które wykorzystywane są do zdalnego zarządzania pacjentami cierpiącymi na choroby m.in. takie jak przewlekła niewydolność serca, cukrzyca, nadciśnienie, astma czy przewlekła choroba nerek.

Teleopieka górą

Jak wynika z raportu Berg Insight, to teleopieka jest największym i najbardziej dojrzałym segmentem usług Connected Care, a całkowita liczba użytkowników w Europie objętych teleopieką wynosi 5 milionów na koniec 2016 roku. W przeciwieństwie do teleopieki – telemedycyna i telezdrowie wciąż znajdują się w początkowej fazie rozwoju. Pod koniec 2016 roku w Europie było ok. 1,5 miliona użytkowników rozwiązań medycznych opartych o Internet of Things (telemedycyna, teleopieka tzw. nowej generacji), a liczba osób objętych różnego rodzajami telezdrowia (telehealth) sięgnęła zaledwie 0,26 miliona. Jednak łączna liczba osób korzystających na Starym Kontynencie z różnego rodzajów usług Connected Health na koniec 2016 roku wynosiła 5,9 miliona.

Berg Insight szacuje, że rynek ten będzie rósł o 18,7 procent w ciągu najbliższych sześciu lat, aby na koniec 2022 roku osiągnąć liczbę 16,5 miliona osób objętych rozwiązaniami z zakresu Connected Health. Według analityków, tradycyjna teleopieka zostanie wyprzedzona przez tę, która oparta jest o Internet of Things, co na koniec 2022 roku da liczbę około 8,1 miliona pacjentów. Nie oznacza to jednak, że wszystkie osoby objęte teleopieką dzisiaj, zmigrują na bardziej technologiczne rozwiązania. Rynek zostanie podzielony. Analitycy szacują, że pozostanie na nim ok. 6,2 miliona pacjentów wiernych tradycyjnym usługom.

Przychody

Przychody związane z opieką medyczną w krajach Unii Europejskiej osiągnęły w 2016 roku kwotę 2,4 miliarda euro. Obejmują one przychody zarówno z tradycyjnej teleopieki, jak i rozwiązań technologicznych, telemedycyny i telezdrowia. Oczekuje się, że rynek ten wzrośnie o 16,5 procent w okresie od 2016 do 2022 roku, osiągając 6,1 miliarda euro na koniec okresu prognozy. Tradycyjna teleopieka stanowiła największą część rynku w 2016 roku, jednak prognozuje się, że nie będzie już rosła tak szybko jak ta, oparta o nowe technologie i telemedycynę.

Kto rozdaje karty?

Jak zauważają analitycy z Berg Insight, rynek dostawców sprzętu dla teleopieki jest w Europie mocno skonsolidowany. Dwóch głównych graczy – Tunstall i Legrand – zajmuje czołowe pozycje na prawie wszystkich rynkach i razem stanowią około 70% sprzedaży urządzeń teleopieki w regionie. Z drugiej strony rynek urządzeń i rozwiązań opartych o Internet of Things jest mocno rozdrobniony. Oprócz wiodących dostawców, firmy działające na tym rynku to wyspecjalizowane podmioty, wśród których można wyróżnić: Essence Group, Telecom Design czy Vivago to jeśli chodzi o monitorowanie aktywności, Doro, Everon, Navgil i LOSTnFOUND w teleopiece mobilnej oraz Evondos, Innospense czy Medicpen w monitorowaniu spożycia leków.

Warto zauważyć, że rynek telezdrowia jest również rozdrobnionnym rynkiem, który jednak szybko się rozwija. Wchodzi na niego zarówno wiele nowych firm dopiero rozpoczynających działalność, jak i dobrze ugruntowani dostawcy rozwiązań z branż pokrewnych, np. Alere, BodyTel, H2AD, iHealth, S3 Connected Health czy Qualcomm Life.

Polska?

Polski rynek jest na początkowym stadium rozwoju. Podmioty na nim działające nie osiągają skali, która mogłaby je zakwalifikować do wyróżnienia w badaniach europejskich. Jednak nie oznacza to, że nie istnieje. Connected Life Magazine wraz Connected Life Consulting stale analizuje krajowy obszar. Nie sposób nie zgodzić się z analizami Berg Insight, z których wynika, że prym w zakresie Connected Care wiedzie teleopieka. Również w Polsce. Projekty z zakresu opieki senioralnej zaczynają powoli przechodzić z fazy pilotażu do fazy wdrożeń. Pierwsze sukcesy na swoim koncie mają takie firmy jak Opiekanova, ProPlus, Sidly czy Telemedycyna Polska. Pojawiają się także nowe podmioty, jak na przykład mediGuard, które również z czasem mogą zagospodarować znaczną część rynku. Dużą barierą póki co są same placówki medyczne, ale chociażby LuxMed też poczynił pierwsze kroki w tym kierunku. Nie sposób nie wspomnieć o Comarch Healthcare. Szansę na tym rynku zaczynają również dostrzegać operatorzy telekomunikacyjni, jak na przykład Orange, ale o wdrożeniu usług telemedycznych/teleopieki na szeroką skalę zdecydowanie jeszcze za wcześnie, by mówić. Być może zmieni się to za sprawą Ministerstw Zdrowia i Rozwoju, które pracują nad strategią e-Zdrowia w Polsce. Jak twierdzi Prezes Fundacji Smart Health – Zdrowie w 3D, Krzysztof Przewoźniak, siłą napędową telemedycyny i teleopieki w Polsce mogą być konsorcja. Obecnie Fundacja realizuje kilka projektów w tym zakresie. W każdym razie obiektywnych danych, obrazujących potencjał rynku w Polsce, póki co brak.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ