W Wielkiej Brytanii mówi się, że ceny polis komunikacyjnych rosną szybciej niż inflacja. W Polsce też poszły w górę. I na tym pewnie się nie skończy. Klienci chcąc jeździć własnymi samochodami, muszą płacić. I póki co żaden carsharing czy inne wypożyczalnie samochodów nie odwrócą od polskich kierowców chęci posiadania samochodu na własność.

Co zatem zrobić, by kierowcy bardziej przychylniej patrzyli na ubezpieczycieli? Oczywiście stosować technologie. Nie ma jednak co się oszukiwać, że jedynie usługi oparte o pay as you drive, są rozwiązaniem problemu towarzystw ubezpieczeniowych. To tylko narzędzie, na którym powinien zostać zbudowany cały ekosystem usług dla kierowców. I powoli coraz więcej TU zaczyna to rozumieć.

W Polsce jest co najmniej kilkanaście ubezpieczycieli mocno zainteresowanych wdrożeniem różnych odmian UBI, a jeśli dołożymy do tego banki, brokerów i inne instytucje finansowe, zrobi się min. ponad 20 podmiotów gotowych na mniejsze lub większe inwestycje związane z telematyką w ubezpieczeniach.

Rynek jest. I to w dodatku coraz bardziej świadomych niż jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj niemal każdy ubezpieczyciel deklaruje, że rozważa uruchomienia programów opartych o UBI. Dostawcy telematyczni tacy jak na przykład Cartrack, CMA czy iTuran już stoją w blokach startowych ze swoimi rozwiązaniami. Z kolei SAS i Willis Towers Watson z chęcią dołążą część analityczną służącą do oszacowania ryzyka. Jest też kilka podmiotów, w tym Connected Life Consulting, gotowych ten produkt sensownie poskładać. Pierwsze produkty także powoli zadomawiają się na rynku (Link4 i YU!), chociaż jeszcze długa droga przed nimi do pełnej rentowności.

Disruptorzy UBI

Poza samymi ubezpieczycielami i bankami o rynku Usage-Based Insurance zaczynają coraz częściej myśleć inne podmioty. Doskonałym tego przykładem jest warszawska spółka Bacca, która jeszcze w tym roku chce zaprezentować swój pomysł na produkt ubezpieczeniowy. To co wyróżnia Baccę, to zupełnie inne podejście. Po pierwsze mają zaoferować swoje rozwiązanie towarzystwom ubezpieczeniowym sprzedawane w modelu white label. Nie będzie również tak dużej bariery wejścia, jak w przypadku firm telematycznych, gdyż w pierwszej fazie Bacca oferuje jedynie aplikację mobilną w modelu abonamentowym – kwota x razy liczba użytkowników. Co więcej, to właśnie warszawska spółka, która na co dzień rozkłada na raty różnego rodzaju polisy ubezpieczeniowe, chce zaproponować miesięczną wysokość ubezpieczenia komunikacyjnego, ściśle uzależnioną od stylu jazdy kierowcy w danym miesiącu. To prawdziwie rewolucyjne podejście, które ma szansę znacząco wpłynąć na rynek. Dotąd nikt tego nie zrobił.

Floty samochodowe

Jeszcze do niedawna uważało się, że w kwestiach związanych z UBI najpierw otworzy się rynek masowy. I poniekąd tak się stało. Jednak coraz częściej wszyscy zaczynają sobie zdawać sprawę z faktu, że prawdziwy potencjał twki we flotach samochodowych. Co prawda powienien to być nieco inaczej złożony produkt niż dla Kowalskiego, ale może znacznie szybciej zostać wdrożony i pozytywnie przyjęty. Do redakcji Connected Life docierają informacje, iż wiele rozmów, a nawet pilotaży jest już w trakcie. Wielkiej tajemnicy pewnie nie zdradzimy, jeśli napiszemy, że w przyszłym roku pojawi się kilka tego typu ofert na rynku. To również dobra wiadomość dla wszystkich dostawców rozwiązań z zakresu monitoringu gps, bo może okazać się, że popyt na ich usługi zacznie gwałtownie rosnąć.

Skąd te 100 tysięcy polis?

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, liczbę podmiotów obecnie testujących różne warianty UBI czy PAYD, okazuje się, że liczba 100 000 polis komunikacyjnych opartych o telematykę w 2018 roku, może być jedynie namiastką tego, co będzie naprawdę. Wystarczy, że największy ubezpieczyciel w Polsce otworzy swój portfel klientów zarówno biznesowych, jak i indywidualnych na tego typu ofertę i niemal sam osiągnie ten wynik. A zapowiedzi takie już się pojawiają. Z kolei najmniejsze towarzystwa deklarują, że szacują potencjał swojego portfela na ok. 10 000 polis UBI rocznie. Pomnóżmy te minimum razy liczbę TU, odejmijmy co najmniej połowę i sprawdźmy na koniec 2018, jak bardzo się pomyliliśmy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ